Zgodnie z wymogami gatunku, fabuła powieści kryminalnej powinna zostaćCzaszka, Ciemny, Mapa, Książka, Pistolet, Still Life zorganizowana wokół zbrodni. Oczywiście zwłoki, na które przyjdzie nam natrafić w trakcie czytania to stanowczo za mało, aby kryminał zasłużył na miano dobrego. Czytelnik liczy przecież, że choć troszkę się zadziwi, przestraszy, i co najważniejsze przez dłuższy czas nie będzie potrafił odpowiedzieć na pytania: dlaczego, kto, i po co zabił?

„Morderstwo w pensjonacie” to z pewnością kryminał zasługujący na miano dobrego, ba uważam, że nawet bardzo dobrego, ale w tym miejscu należy także zaznaczyć, że „Morderstwo w pensjonacie” to kryminał bardzo charakterystyczny. W końcu nie zawsze się zdarza, że poszukiwania mordercy poprawiają nam humor na tyle, byśmy mogli szczerze, serdecznie się roześmiać.

Okładka

 

Autorka- Pola Andrus naprawdę solidnie przyłożyła się do pisania o czym przekonamy się już po przeczytaniu kilkunastu, kilkudziesięciu kartek. Doskonałe, a przy tym pozbawione zbędnych szczegółów opisy sprawiają, że już po chwili dosłownie wnikamy w fabułę, i mamy wrażenie, że cała akcja ma miejsce „tuż obok”.

Pola Andrus pisze wręcz „energicznie”. Zresztą choć całą uwagę powinno się skupić na książce myślę, że w tym miejscu choć na moment warto skoncentrować się na autorce. Dlaczego? Ponieważ analizując sposób w jaki pisze zyskuje się nieodparte wrażenie, że „Morderstwo w pensjonacie” sprawiło jej przyjeMaszyna Do Pisania, Dla Użytkowników Domowych, Studiamność. W zasadzie można sobie wyobrazić kobitkę, która w pełnym skupieniu, zapominając o wszystkim dookoła zapisuje kolejne słowa, zdania, strony, i nabija niewyobrażalne tempo palcami, które zdają się niebywale elastyczne, ponieważ w jej umyśle już kipią, kotłują się w niewyobrażalnym tempie myśli, wyrywają do przodu, ale chcąc nie chcąc pisać szybciej się nie da;)

Zdanie to celowo zawiera mnóstwo przecinków zamiast skracających je kropek, ponieważ próbując przeczytać je jak najszybciej, choć częściowo zdamy sobie sprawę jak ogromne napięcie wzrasta w autorze, który już wie jaką formę ostatecznie przyjmie jego książka, ale nie jest w stanie w przeciągu chwili przelać swych myśli na papier, nawet ten elektroniczny;)

Wiedząc już, że książka sprawi, że wielu zapała sympatią do autorkiŁodzie, Jezioro, Przeciwmgielne możemy skoncentrować się na „Morderstwie w pensjonacie”. Trafimy do malowniczej miejscowości na Pomorzu, by spędzić wiele niezapomnianych chwil w przyjemnym pensjonacie nad jeziorem, do którego z pewnością udalibyśmy się, gdyby istniał w rzeczywistości, oczywiście pod warunkiem, że żadna zbrodnia nie miałaby tam miejsca, no chyba, że pragniemy podobnych wrażeń.

Docierając na miejsce musimy poznać prowadzącą pensjonat. Jest nią wyjątkowa pod każdym względem stara panna Alicja Figiel, która swego czasu Sombrero, Stara Kobieta, Kapelusz, Kobietapracowała jako nauczycielka i wiodła całkiem spokojny żywot. Oczywiście pani Figiel nie da się nie zapamiętać, ponieważ dzieli się z nami całą masą cennych obserwacji  Po chwili widzimy wyraźnie zadowoloną z siebie  postawną kobietę z dziwaczną fryzurą na głowie, która przypomina stożek, w przesadnie kolorowych ciuchach z lumpeksu i lekko zdeformowanych butach, bo przecież haluks zniekształca jego formę. Osobiście polubiłam panią Figiel ze wszystkimi jej wadami, bo zapewnia masę rozrywki, ale wiem, że znajdą się tacy, którzy określą ją mianem starego, upierdliwego, wścibskiego babska. I tu uwaga, bo Alicja może was jeszcze zaskoczyć…

Myślę, że w tym miejscu, niewielki cytat będzie wskazany. Przemawia oczywiście pani Figiel:

Usiadłam ciężko posapując na zwolnionym właśnie taborecie, gdy ten znienacka nadepnął mi na haluks. Spojrzałam na niego z naganą, ale nie zareagował.

Trudno.

     Wróciłam do rozważania, dlaczego w każdym obuwniczym sklepie zawsze jest pełno butów w niestosownych rozmiarach. Półki wręcz uginają się pod ciężarem par oznaczonych cyframi trzydzieści siedem, trzydzieści osiem, natomiast dla normalnie zbudowanych kobiet obuwia brak. Moja prawa stopa prócz haluksa ma rozmiar czterdzieści trzy. Lewa zwykle miała czterdzieści dwa, ale ostatnio coś się zmieniło. Jakby urosła. Dziwne, bo niemal dorównała tej z haluksem. Zaniepokoiło mnie to. Jeśli przez pięćdziesiąt lat stopy różnią się rozmiarem,to powinno tak być aż do samej śmierci. Niestety, mój rodzinny doktor zupełnie zlekceważył ten problem.” 

Podobne fragmenty zagwarantują nam świetny humor, bo z Panią Figiel po prostu nudzić się nie da. Zaryzykowałaby nawet troszkę nieudolne stwierdzenie, iż właśnie ta bohaterka mogłaby być trochę jak Inspektor Morse (dla nieznających bohater książek Colina Dextera), i pozwolić na stworzenie całego cyklu powieści, czy opowiadań. Oczywiście należałoby wtedy panią Figiel przekwalifikować, ale myślę, że przedziwny design, przenikliwe oko, zdolność do paplania, czyli wyciągania danych od innych mogłaby pozwolić powołać do życia nową superbohaterkę, która wielokrotnie, by nas zadziwiła. No i ten znak rozpoznawczy- haluks! Jak dla mnie potencjał przeogromny;)

„Morderstwo w pensjonacie” pozwoli nam poznać całą plejadę „gwiazd”, ponieważ w tej powieści nie ma postaci nijakich. Akcja jak i życie pani Figiel zacznie nabierać rumieńców, gdy do pensjonatu przybędą jesienni goście. Pośród nich będzie Oskar Miler, bogaty i wpływowy człowiek z Warszawy, który przyciągnie za sobą byłą żonę, dwóch podwładnych, przyjaciela i kochankę. W takim towarzystwie Miller z pewnością mógłby się świetnie bawić i świętować niespodziewane wzbogacenie, tyle że wchodzi w konflikt niemal ze wszystkimi, i następnego dnia już nie żyje…

I w tym momencie zaczyna się zabawa w „Kto zabił”- z pewnością wielu ją zna. W zasadzie każdy miał motyw, ale domysły to trochę za mało. Inspektor Biegun będzie się starać wyjaśnić sprawę, ale pani Figiel również chce zabawić się w Wyszukiwanie, Aby Znaleźć, Internetdetektywa. Sprawa zamiast prostsza zda się jeszcze bardziej skomplikowana, bo nieoczekiwanie na miejscu pojawi się brat zmarłego i także zaczyna prowadzić śledztwo. Poszukiwanie ukrytych milionów robi się coraz bardziej niebezpieczne, ponieważ ginie kolejna osoba, i nawet pani Figiel nie może czuć się bezpiecznie. Inspektor Biegun z czasem przedstawi nam przebieg wydarzeń, ale Alicja odkryje kolejny ślad i…

Na koniec wspomnę jeszcze, że w powieści są dwaj wyjątkowi, choć poboczni bohaterowie i są to psotne koty. Mając z nimi do czynienia w książce uświadomiłam sobie, że wszędobylski kot to wyjątkowe zwierzę dla wyjątkowego właściciela, a że pani Figiel wyjątkowa jest z pewnością to ma dwa;):

„Huncwot wpadł mi pod nogi i zniknął w korytarzu, a Imbryk pognał za nim. Zatrzasnęłam drzwi, przekręciłam klucz w zamku i rzekłam na głos:

 – Wreszcie spokój. Dam wam jeść i idę spać.Kot, Twarz, Edukacyjny Film Animowany

Huncwot miał inne zdanie na ten temat. Wskoczył na krzesło i naostrzył pazury o oparcie. Potem zaczął toczyć długopis po podłodze. Znudzony, poszedł pogonić Imbryka, który nastroszył się jak wielka pomarańczowa kula. Znacznie większy od Huncwota, jest ustępującym samcem w tej dwuosobowej watasze. Kuli się, gdy tamten na niego syczy, zamiast zdecydowanie zdzielić go łapą. Młodszy,Kot, Zwierząt, Koci, Kitty, Pomarańczowy, Pet sprawniejszy i cięższy, wybiera rolę drugich skrzypiec.

Albo rodzisz się wojownikiem, albo nie.

Nawet jeśli jesteś kotem. „

Podsumowując należy powiedzieć, że „Morderstwo w pensjonacie” to kawał dobrej literatury. Czyta się bardzo przyjemnie, bo nie można powiedzieć, że szybko skoro powieść ma ponad 500 stron. Warto jednak zarwać kilka nocy, by ostatecznie poznać prawdę.

Więcej:

http://cyfroteka.pl/ebooki/Morderstwo_w_pensjonacie-ebook/p0065393i006

http://www.granice.pl/ksiazka,morderstwo-w-pensjonacie,5473282

http://wirtualnywydawca.pl/2016/03/tajemnicze-morderstwo-w-pensjonacie/

http://www.bookhunter.pl/ksiazka/14702/morderstwo_w_pensjonacie.html