Książka, Biblioteki, LiteraturaNajpewniej wielu uzna, że objętość książki, może zaświadczać o jej jakości. W końcu, skoro autor potrafił stworzyć tak obszerne dzieło na pewno miał nam co przekazać. Tym razem musimy jednak spuścić z tonu,  poluźnić pas, zapomnieć o tym „co wypada”, by docenić „Limeryki niepobożne i inne”.

Zasadniczo rzecz biorąc za czytelnika może uznać się każdy z nas. Przyjmując
bowiem, że czytelnik to osoba czytująca cokolwiek należałoby uznać, że czytelnictwo ma się w Polsce całkiem dobrze. Codzienna prasa cieszy się popularnością, w trakcie nauki szkolnej przynajmniej kilka lektur wpadło w nasze ręce, a zyskując status rodzica, ciotki, babki, czy dziadka na pewno, (nie koniecznie dobrowolnie i z radością) powrócimy do bajek, baśni i podręczników.

Oczywiście mamy liczną grupę osób, które czytają często, i z ogromną przyjemnością przyswajają pisemnie przekazywany dorobek ludzkich myśli. Szczerze należy jednak przyznać, że liczniejszą grupę tworzą formacje: czytających „pozycje light”– czyli wszystkich, którzy co jakiś czas pozwalają sobie na zakup lub pożyczenie gazety, im chudsza tym lepiej, a czytanie wybranych fragmentów pozwala utrzymać intelektualną dietę, czytających dorywczo-  którzy sięgają po książki, które co jakiś czas, niespodziewanie wpadły w ich ręce np.: na imieniny, urodziny, Boże Narodzenie, czytających na niby– czyli tych, którzy  na pytanie: czy i co czytają? odpowiadają, że lubią ale nie mają czasu, potrafią wspomnieć kilku autorów najczęściej tych znanych jeszcze ze szkoły podstawowej, jedną książkę, lub wspominają, że lubią poezję różnych poetów. Oczywiście można też czytać „zaocznie”: czyli obejrzeć ekranizację, bo w razie rozmowy nikt się nie zorientuje ale po co to wszystko… ?

Wiadomo, że fajnie się pochwalić, poudawać oczytanego wrażliwca, dowieść, że nawet najgrubsza lektura nam się nie oprze. Czy jednak nie łatwiej, a przede wszystkim przyjemniej sięgnąć po pozycję, która naprawdę umili nam czas. „Limeryki niepobożne i inne”, które nie mogą nam się nie spodobać, zadowolą nawet tych, którzy czytania nie lubią. Miniaturka liryczna nie wymaga nadmiernego wysiłku, a zapewnia masę dobrej zabawy.

Okładka

Uwaga! „Limeryki niepobożne i inne”  można by uznać za lekturę uniwersalną niestety „limeryki niepobożne”, które stanowią zaledwie jedną z grup tematycznych zgromadzonych w pozycji, przez niektórych mogą zostać uznane za co najmniej niestosowne.

Autor, Jan Zamorski zachował się bardzo kulturalnie lub zapobiegawczo, jak kto woli;), ponieważ na wstępie uprzedza czytelników, iż niektóre z utworów mogą zostać uznane za „obrazę uczuć religijnych”, W tym miejscu może pojawić się pytanie: Kupić i czytać, czy lepiej nie? Jeżeli posiadamy dowód i nie jesteśmy ubezwłasnowolnieni, „Limeryki niepobożne i inne” kupić powinniśmy, by nie ominęła nas przednia zabawa. Obawiający się grzechu, zniesmaczenia, srogiej kary itp., „limeryki niepobożne” mogą po prostu pominąć lub, by nie kusiło wyrwać zawczasu, podarować innym lub spalić;) (to ostatnie w książce więc cała się nie rozsypie;))

„Wielbiciel Prusa z miasta Kielce

Do dziś jest zawstydzony wielce,

Bo doznał wzwodu

Z tego powodu,

Że się zakochał był w Anielce.”

Człowiek, Twarz, Buźka, LaughingPozycja napisana jest naprawdę wyśmienicie. Nim zaczniemy wczytywać się w kolejne limeryki przywita nas autor, który przypomni nam czym tak w ogóle jest limeryk i czego możemy po nim się spodziewać, a następnie zaprosi do dobrej zabawy. Kolejne utwory zostały tematycznie pogrupowane więc na pewno znajdziemy coś dla siebie. Uważam, że „limeryki niepobożne” zasługują na szczególną uwagę ale ze względu na ich „kontrowersyjność” każdy sam powinien dokonać oceny.

„Limeryki niepobożne i inne”   pozwolą nam śmiać się przede wszystkim z ludzkiej głupoty. Codzienność doprawiona absurdem i groteską smakuje naprawdę lepiej.

 Nie zabraknie również pikanterii i „świntuszenia” , i myślę, że śmiało możnaKsiądz, Proboszcz, Ministra wysunąć hipotezę, iż większość czytelników najbardziej uraduje możliwość bezkarnego wyśmiewania się z „ludzi kościoła”,  w tej grupie miedzy innymi znajdziemy ministranta, wikarego ale nawet samego papieża.

 

„W aleksandrowskim gdzieś powiecie

Nieźle się wiodło katechecie.Flet, Rejestrator, Instrument, Muzyka

On tak jak leci

Tam wszystkie dzieci

Próbował uczyć gry na flecie.”

Należy także wspomnieć, że ogromnym atutem pozycji „Limeryki niepobożne i inne”  są fenomenalne ilustracje Andrzeja Mleczki, które dobitnie podkreślają wymowę zbioru.  Bądźmy szczerzy, kto nie lubi „ilustracji dla dorosłych”?

Znalezione obrazy dla zapytania beret

Zalecenie przed rozpoczęciem lektury: Moherowy beret do szafy, kalendarz z papieżem zasłonić, dewocyjność zostawić za drzwiami, i bawić się bez zahamowań.

Więcej:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?1948733

http://www.motyleksiazkowe.pl/-zapowiedzi/26738-limeryki-niepobozne.html

http://wirtualnywydawca.pl/2016/02/limeryki-niepobozne-i-inne-z-ilustracjami-andrzeja-mleczki/

http://datapremiery.pl/jan-zamorski-limeryki-niepobozne-i-inne-premiera-ksiazki-12498/nowa-recenzja/